
Instrukcja obsługi mojego życia. Na wypadek, gdyby mnie przy nim zabrakło

Pewnego wieczoru, po położeniu córki spać, usiadłem przy biurku i otworzyłem pusty dokument. Tytuł wpisałem od razu: Gdyby mnie zabrakło. Potem patrzyłem w ekran przez kwadrans.
Bo prawda jest taka — chociaż prowadzę firmę, mam systemy, mam procesy, mam backupy backupów — gdybym jutro zniknął, moja rodzina nie wiedziałaby, gdzie zacząć.
I to nie jest komfortowa myśl dla człowieka, który uważa się za odpowiedzialnego.
Czego nikt nas nie nauczył
Uczono nas, jak budować firmę. Jak inwestować. Jak negocjować. Jak optymalizować podatki. Nikt nie nauczył nas, jak zostawić instrukcję obsługi siebie.
Większość przedsiębiorców — szczególnie tych, którzy zbudowali coś samodzielnie — trzyma kluczowe informacje w jednym miejscu: w głowie. Hasła pamiętamy. Klientów znamy. Faktury wystawiamy z pamięci. Wiemy, kto wystawia nam fakturę za hosting i kiedy odnawia się domena.
To wygodne. Do momentu, w którym przestaje być.
Wypadek. Choroba. Cokolwiek, co wyłącza nas z gry — czasowo albo na zawsze. I nagle partnerka — która prowadzi własne życie, własną pracę, opiekuje się dzieckiem — ma ogarnąć:
- jakie konta firmowe mamy i w jakich bankach
- kto prowadzi naszą księgowość i jak się z nim skontaktować
- gdzie leżą nieoczywiste aktywa – krypto, metale, akcje u zagranicznego brokera
- jakie subskrypcje wiszą na karcie firmowej
- którzy klienci są aktywni i co im obiecaliśmy
- kto z zespołu ma do czego dostęp
- gdzie są dokumenty mieszkania, samochodu, ubezpieczeń
W tygodniu, w którym dopiero co przyszło jej zmierzyć się ze stratą. Brzmi mocno? Tak miało brzmieć.
Dlaczego to nie jest testament
Często, gdy o tym rozmawiam, ludzie mówią: „no tak, trzeba spisać testament”. Testament to co innego. Rozdziela majątek i jest dokumentem prawnym, do którego dochodzi się przez kancelarię notarialną.
Dokument, o którym piszę, jest czymś prostszym i pilniejszym. To logistyczna instrukcja obsługi — co zrobić, do kogo zadzwonić, gdzie szukać, w jakiej kolejności.
Testament odpowiada na pytanie „kto co dostanie”. Instrukcja odpowiada na pytanie „co teraz robić”.
Co spisałem
Po tych piętnastu minutach gapienia się w ekran zacząłem pisać. Weekend później miałem gotowy dokument na kilkanaście stron. Bez prawniczej nowomowy. Po polsku, prostym językiem. Podzieliłem go na sekcje, które odpowiadają na pytania pojawiające się w pierwszych godzinach, dniach i tygodniach.
Pierwsze 24 godziny
- kogo poinformować
- gdzie są dokumenty tożsamości i ubezpieczenia
- kto pomoże praktycznie — bliski przyjaciel, brat, wspólnik
Pierwsze 7 dni
- jak uzyskać dostęp do kont — menedżer haseł, klucze odzyskiwania
- kto prowadzi księgowość i jak się z nim skontaktować
- jakie zobowiązania są bieżące — kredyty, leasingi, abonamenty
- którzy współpracownicy i klienci wymagają natychmiastowego kontaktu
Pierwsze 30 dni
- pełna mapa aktywów — banki, brokerzy, krypto, metale, nieruchomości
- pełna mapa zobowiązań
- instrukcja, co zrobić z firmą — sprzedać, zamknąć, komu przekazać
- polisy ubezpieczeniowe i jak ich dochodzić
I sekcja, której nie planowałem dodawać: listy. Do partnerki. Do córki. Deklaracja wartości. Wspomnienia, których nie chciałbym, żeby zniknęły razem ze mną. Tę sekcję pisałem najdłużej. Najtrudniej. I to ona — paradoksalnie — okazała się najważniejsza.
Czego nauczyłem się przy spisywaniu
Nie wiedziałem, ile rzeczy mam w głowie. Dopiero gdy zacząłem spisywać, zobaczyłem, ile decyzji, kontaktów, ustaleń i haseł funkcjonuje wyłącznie dlatego, że ja je pamiętam. To nie jest system. To punkt awarii.
Porządek „na wypadek, gdyby” jest też porządkiem na co dzień. Po spisaniu dokumentu zlikwidowałem trzy subskrypcje, o których zapomniałem. Połączyłem dwa konta. Uporządkowałem menedżera haseł. Dokument okazał się audytem własnego życia.
To nie jest dokument o śmierci. To dokument o szacunku do bliskich. O tym, że nie zostawisz im chaosu jako spadku po sobie.
Szablon do pobrania — bezpłatnie
„Gdyby mnie zabrakło”
Gotowa struktura z sekcjami, pytaniami pomocniczymi i miejscami do wypełnienia. Po polsku, bez prawniczego żargonu. Zostaw adres e-mail — wyślę Ci link do dokumentu, który skopiujesz na swój dysk albo pobierzesz jako PDF.
Zapisując się na newsletter akceptuję regulamin. Administratorem danych osobowych jest Jarosław Siekierski, 49 Liberty Drive, 6030 Clarkson, WA, Australia. Potrzebujemy Twoich danych aby wysłać newsletter i inne materiały pomocnicze. Szczegóły znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
Bez spamu. Kilka wiadomości z konkretnymi wskazówkami, potem newsletter co dwa tygodnie. Wypiszesz się jednym kliknięciem.
Komu to potrzebne
Krótka odpowiedź: każdemu, kto ma kogoś, na kim mu zależy.
Dłuższa: szczególnie przedsiębiorcom, freelancerom, ludziom prowadzącym sprawy na własną rękę, z aktywami rozsianymi po różnych instytucjach, z dziećmi, z partnerką, która nie zna szczegółów firmy. Czyli — większości czytelników tego bloga.
Na koniec
Nie wiedziałem, ile rzeczy mam w głowie. Dopiero gdy zacząłem spisywać, zobaczyłem, ile decyzji, kontaktów, ustaleń i haseł funkcjonuje wyłącznie dlatego, że ja je pamiętam. To nie jest system. To punkt awarii.
Porządek „na wypadek, gdyby” jest też porządkiem na co dzień. Po spisaniu dokumentu zlikwidowałem trzy subskrypcje, o których zapomniałem. Połączyłem dwa konta. Uporządkowałem menedżera haseł. Dokument okazał się audytem własnego życia.
To nie jest dokument o śmierci. To dokument o szacunku do bliskich. O tym, że nie zostawisz im chaosu jako spadku po sobie.
O mnie
Jarek. Mąż, ojciec, przedsiębiorca.
W tej kolejności.
Prowadzę firmę zdalnie z Tajlandii, z klientami na kilku kontynentach. Zbudowałem życie, w którym biznes służy rodzinie, nie odwrotnie.
Założyłem Fatherpreneur, żeby skupić wokół tej idei ojców przedsiębiorców. Mężczyzn, którzy budują firmy i majątek, nie rezygnując z obecności w domu. Tworzę przestrzeń, w której wymieniamy się sprawdzonymi rozwiązaniami i wspieramy nawzajem.

Inne wpisy blogowe
Konkretne tematy, długie formy. Bez clickbaitu, bez list i celów.
Założenie fundacji rodzinnej krok po kroku – jak wygląda cały proces w praktyce?
Fundacja rodzinna – dla kogo ma sens, ile kosztuje i jakie są jej zalety oraz wady w 2026 roku?
Najnowsze
Z bloga
Konkretne tematy, długie formy. Bez clickbaitu, bez list i celów.


